sobota, 9 sierpnia 2014

time...

w ferie zimowe, chodząc sobie po Saturnie, znalazłam książkę. zwróciłam na nią uwagę, bo miała fioletową okładkę. fiolet to mój ulubiony kolor, więc nie mogłam jej porzucić nie przeczytawszy najpierw, jak to mam w zwyczaju, 111 strony oraz krótkiego streszczenia. 'Poza czasem'. dowiedziałam się, że życie Michele zmienia się diametralnie i musi się przeprowadzić z LA do NY, do swoich baaardzo bogatych dziadków, którzy wraz z innymi ludźmi o znanych nazwiskach, tworzą nowojorską elitę. tam, Michele odnajduje klucz, dzięki któremu, przenosi się w przeszłość z 2010 do 1910 roku. tam poznaje Phillipa, chłopaka ze swoich snów. połączy ich ponadczasowa miłość, ale co z tego, jeśli dzieli ich cały wiek? jak się można domyślić, z miejsca zakochałam się w tej książce i pobiegłam do kasy są kupić. przeczytałam ją może w dwa dni. na początku powoli się rozkręcała, ale jak mnie wciągnęła, to nie mogłam się od niej oderwać. z miejsca "wpisałam" ją na obecną w mojej głowie, listę ulubionych książek.
drugi raz łyknęłam ją w drodze powrotnej znad morza w pociągu. trzęsło niemiłosiernie, ale nawet to, że rzucało mną na prawo i lewo, nie przeszkadzało mi w czytaniu tej książki. przed wyjazdem, rozmawiałam z moją przyjaciółką o tym, że podobno ma się pojawić druga część. na tę wiadomość zapaliły się iskierki podniecenia w moich oczach i z niecierpliwością czekałam na polskie tłumaczenie.
trzy dni temu byłam w księgarni po książkę, którą miałam odłożoną poprzedniego dnia. zajrzałam jeszcze na chwilę do działu młodzieżowego, żeby zobaczyć czy jest jakaś książka, której bym się mogła oddać i nagle zobaczyłam fioletową okładkę na półce, jednak nie widniał na niej znajomy tytuł, lecz zupełnie inny. 'Władcy czasu'. od razu otworzyłam ją na 111 stronie. zakochałam się po raz drugi. nie miałam jednak przy sobie wystarczającej ilości pieniędzy na kupno obu książek, więc zdecydowałam, że kupię tą wcześniej odłożoną; w końcu długo czekałam na jej polskie tłumaczenie. po powrocie do domu, mama wręczyła mi banknot i powiedziała, że to jest na bilet do kina (tak, to było tego samego dnia co Step Up) i mogę sobie coś jeszcze za to kupić. uściskałam mamę i pojechałam do kina. wszedłszy do centrum handlowego, od razu ruszyłam w kierunku Empiku. znalazłam tam 'Władców czasu'. w tamtym momencie poczułam, że jestem spełnionym człowiekiem.
dzisiaj skończyłam czytać.
książka, oczywiście, przecudowna. przeczytałam ją w jeden dzień, więc trochę mi brakuje ciągu dalszego historii Michele i Phillipa, ale wiem, że pojawi się jeszcze trzecia, niestety, ostatnia już część trylogii.
już się nie mogę doczekać. ^^

2 komentarze:

  1. misiak pożycz mi w końcu jakieś książki! najlepiej o miłości muszę sb poryczeć ze szczęścia <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no jasne, że mogę Ci pożyczyć! hahah, też uwielbiam ryczeć ze szczęścia. c: napisz do mnie na fb lub gdzieś na priv. <3

      Usuń