sobota, 26 lipca 2014

lovelovelovelove.

jestem na kolonii. pomijając fakt, że znam ledwie parę osób, nie jest źle. xp
mieliśmy spotkanie z raperami z FPS *Full Power Spirit*. to są tacy religijni raperzy. Pan Mirek - ich wokalista, opowiadał nam o wierze, o szczęściu, o recepcie na szczęście. ale nie mówił nam tego w taki sposób jak ksiądz na kazaniu. jego opowieść, przemowa mnie ciekawiła. nie wmawiał nam tak jak czasem ksiądz, że 'internet jest zły', 'seks przedślubny jest zły' i wszystko to co hmm... nam się podoba jest złe. nie.. zupełnie inaczej. opowiadał nam o życiu. o jego życiu i o życiu ludzi. bardzo fajnie. rzucał zupełnie inne światło na wiarę.
ALE! ale.. ale... c'':
moja nowopoznana kumpela, która posiada imię takie samo jak moje i ma tak cudowny głos, że mogłaby być moją lektorką, mogłaby mi czytać książki albo opowiadać bajki na dobranoc, opowiedziała mi i moim kumpelom o swojej hmm.. romantycznej historii.
wracała pociągiem do domu. pokłóciła się ze znajomymi i stała sama, bo nie miała ochoty z nimi rozmawiać. obok Niej był jakiś chłopak, który opierał się o Nią plecakiem. Ona, lekko tym zdenerwowana, przesunęła Mu go. On obrócił się do Niej i zobaczyli w swoich oczach coś takiego, że od razu zaczęli ze sobą rozmawiać. i rozmawiali przez całą drogę, przez ponad dwie godziny. rozmawiali o wszystkim i o niczym. ale musieli się rozstać. na odchodne Ona powiedziała Mu jak się nazywa i że On może Ją znaleźć na fejsie, ale nie spodziewała się niczego wielkiego z Jego strony. po jakimś czasie dostała od Niego zaproszenie do znajomych i prywatną wiadomość, w której napisał, że Ona nawet nie wie, ile jest dziewczyn o tym samym imieniu i nazwisku co Ona, i że się Jej naszukał. zaczęli ze sobą pisać. długo pisali. po paru miesiącach On do Niej przyjechał. i to nie po drodze do domu, tylko specjalnie dla Niej. na cały dzień. Ona pokazała Mu wszystkie najpiękniejsze miejsca swojego miasta, On za Nią zapłacił w restauracji, byli na lodach, a potem pojechali do Palmiarni *Ogrodu Botanicznego*. tam, Ona kupiła Mu kaktusa, żeby o Niej pamiętał, gdy będzie daleko od Niej, w internacie ze swoim zagranicznym współlokatorem. spędzili razem romantyczne chwile, ale On musiał wracać. potem Ona miała pojechać do Niego, ale wyniknęły pewne niespodziewane okoliczności, które nie pozwoliły Im na spotkanie. cały czas utrzymują ze sobą kontakt.
jak nam to opowiadała, to wszystkie czułyśmy tę moc, to uczucie.. to było przepiękne... c'': chciałabym, żeby kiedyś i mnie dotknęła taka romantyczna przygoda. ahhh..
jeju, już 0:50.. a o 7:15 trzeba wstać.. ciekawe, co przyniesie mi nowy dzień. ^^

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz